Żyjemy w wymagającym świecie. Musimy być wielozadaniowi, zawsze dostępni, w zasięgu telefonu lub komputera. Martwimy się o naszą pracę, nasze domy, zdrowie naszych bliskich, zwłaszcza teraz, w dobie pandemii. Niektórzy uważają, że dobrze sobie z tym radzą, przekonują się, że tak musi być, że stres jest już integralną częścią naszego życia. Zdarza się jednak, że organizm nie nadąża za tym szalonym tempem i nie radzi sobie z funkcjonowaniem w ciągłym napięciu. Zaczyna się buntować. Mówi: „dość, nie mogę tego dłużej robić.”I wysyła nam różne sygnały.

Mogą to być bóle głowy, bóle brzucha, częstsze infekcje-przeziębienia, opryszczka, zapalenie pęcherza moczowego. Wyrzucamy je na węglowodany zmęczenia, a kiedy czujemy się trochę lepiej, idziemy dalej.

Jak wpływa na nas stres?

Pobudza organizm do produkcji hormonów, których potrzebujemy, aby zmobilizować wszystkie siły do działania: adrenalinę i kortyzol. To im zawdzięczamy szybki „zastrzyk” energii, która pojawia się w trudnych sytuacjach.

Jak wpływa na nas stres

Jednak ich pozytywny efekt jest krótkotrwały. Jeśli żyjemy w napięciu przez długi czas, w stanie stałej gotowości, nadmiar tych hormonów staje się szkodliwy. Osłabia układ odpornościowy, wspomaga rozwój chorób układu krążenia, przyczynia się do otyłości. Zakłóca wydzielanie hormonów.

I odbija się negatywnie na psychice: z czasem może prowadzić do lęku i depresji. Problem polega na tym, że wiele z naszych dolegliwości nie wiąże się ze stresującym trybem życia. Chodzimy od lekarza do lekarza, szukając przyczyny złego samopoczucia. Uważam, że choroby psychosomatyczne stały się największą plagą XXI wieku.

Gdzie szukać pomocy?

Lekarz, któremu możemy zaufać. Ponieważ taka diagnoza również nie jest łatwa do zaakceptowania. Pacjent, który słyszy „nic Ci nie jest”, a przecież cierpi na prawdziwe dolegliwości, zaczyna szukać pomocy na własną rękę. W Internecie, z nieznajomymi, wśród przyjaciół. Niektórzy eksperymentują z dietą, inni próbują tzw. terapii alternatywnych.

Zarządzanie pacjentem z chorobami psychosomatycznymi wymaga dużego doświadczenia lekarza. Musimy zmienić sposób myślenia. Jeśli wykluczono jakiekolwiek choroby organiczne, zamiast zapisywać tabletki, lepiej skierować pacjenta na terapię. Polecam mu odpoczynek, sen, zdrową dawkę ruchu. Doskonałym lekarstwem może być spotkanie z przyjaciółmi, rozmowa, śmiech, przytulanie, którego w naszych czasach bardzo brakuje.

Jak sobie radzimy?

Nie można lekceważyć stałego stresu. Konieczne jest nauczenie się go zmiękczać, rozładowywać-na różne sposoby. Chociaż jestem bardzo” szkolnym ” lekarzem, uważam, że dzisiaj potrzebujemy różnego rodzaju terapii kojących.

  • Joga, tai chi, medytacja. Leśne „Łaźnie”, czyli najczęstszy kontakt z naturą.

Metody te, które kiedyś uważano za sanitariusza, dziś okazują się być jedynym wyjściem z błędnego koła, radzą sobie ze stresem, a w rezultacie neutralizują jego negatywne skutki.

Są też bardzo ważne czynniki, które nazywam systemem 4S. To sen, seks, Sport i odżywianie. Jeśli zadbamy o to, aby zajmowały one właściwe miejsce w naszym życiu, łatwiej nam będzie poradzić sobie z codziennymi wyzwaniami.